<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Uparty baran> 
<author_1=Janusz Meissner>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1952>
<month=12>
<date=1952-12-21>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Jako chyba przed miesicem postanowiem zrobi porzdek na pce z czasopismami. Nagromadzio si tego sporo, wic zamierzaem ofiarowa posegregowane roczniki miejscowemu szpitalowi jako lektur dla chorych. Uoyem na pododze niemal cay rocznik 52 Przekroju, ktry nieopatrznie zaprenumerowaem. Egzemplarze poczt przychodz tak pno, e stale kupuj wczeniej Przekrj na Krupwkach. Std mam na kocu roku 2 komplety.
W tej chwili kto zadzwoni do drzwi wejciowych. Poszedem otworzy. To by mj stary przyjaciel, Zygmunt, lub raczej  cie tego czowieka: szkielet; skra i koci! Ledwie go poznaem
 Co si z tob stao?!  zawoaem zdumiony i przeraony jego wygldem.
Machn rkawem, w ktrym mona si byo domyli istnienia piszczeli.
 Opowiem ci  mrukn. 
Pomogem mu si rozebra. Ostronie, w obawie eby si nie rozsypa, posadziem go na fotelu w moim pokoju, poczem pobiegem do piwnicy po butelk wina, eby go pokrzepi. 
Bardzo mi go byo al. Znamy si od jakich trzydziestu lat. Podczas ostatniej wojny latalimy w jednej zaodze. Zawsze pomagalimy sobie wzajemnie.
Zygmunt by optymist, wagi okoo 95 kilogramw. Jak daleko sigam pamici, nigdy nie chorowa. (Raz go tylko brzuch bola po wdzonym ledziu gotowanym w mleku  to taka szkocka potrawa. Ale pniej si przyzwyczai). I oto teraz
Wrciem z tym winem, napeniem kieliszki, poczstowaem go papierosem. Patrzy na mnie z nikym umiechem na pergaminowej twarzy. Nie miaem odwagi ponowi pytania, on za pali przez chwil w milczeniu, pocign yk
porzeczkowego i spyta:
 Widzisz jak ja wygldam? 
Skinem gow ze wspczuciem, a on powiada:
 Wszystko to przez jednego barana
Wydao mi si, e si przesyszaem.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>